Historia Pojezierza Drawskiego
Szlaki, tajemnice, ciekawostki, legendy
Start
Wędrówki
Rozmaitości
Miejscowości
Pocztówki
Archiwalia
Prezentacje
Blog regionalisty
Księga gości
Kontakt, Informacja
Stawno - Radomyśl
Sikory Komorze - cz I
Sokory Komorze - cz II
Bobrowo - Lisi Dom
Wierzchowski Młyn ...
Majówka 2010 - II część
Baraki koło Ordensburga Krosino
Majówka 2010 - III część
Majówka 2010 - IV cześć
Siemczyno - Głęboczek
Rzepowo - Piaseczno
Złocieniec - Kańsko
Kańsko-Nieszczęśliwe Bagno
Wierzchowo - Wąsosz
Leśne opowieści
W drodze do Gronowa
Gronowskie opowieści
Nad dawną granicą
Między Starym i Nowym Worowem
Wędrówka w czasie ...
1. Pamiątki I wojny św.
2. Paniątki I wojny św.
Legendy na szlakach...
Rzepowo - Piaseczno



 Warto też odwiedzić naszą księgarnię internetową 




Mapa przedstawia trasę Głęboczek - Rzepowo- Piaseczno

Aby dojechać z Głęboczka od Rzepowa musimy wrócić na rozwidlenie dróg, które znajduje się na wschodnim skraju wsi Głęboczek od strony Siemczyna. Teraz wybieramy drogę prowadzącą na północny wschód w kierunku Rzepowa. Biegnie tędy oznakowany szlak turystyczny, prowadzący przez lasy i łąki. Wokół panuje spokój i harmonia. Po około trzech kilometrach jazdy drogą utwardzoną starym brukiem dotrzemy do wsi i szosy Piaseczno – Rzepowo. Teraz skręcimy w prawo w kierunku mostu na Drawie. Warto zwiedzić tę urokliwą wieś, gdzie większość domów zbudowano z pięknej czerwonej cegły. Tego samego materiału użyto wznosząc dziewiętnastowieczny kościół neogotycki. Niedaleko od tej świątyni możemy odszukać fundamenty dawnego pałacyku i obejrzeć niewielki park, w którym rośnie olbrzymia lipa o obwodzie ok. 4,5  m. 



Widok z mostu w Rzepowie. Po obu stronach Drawy pracowały niegdyś aż trzy młyny wodne. Fot. J. Leszczełowski

 

Kiedy z mostu na Drawie spojrzymy na południe, zobaczymy bardzo malowniczo położony szachulcowy dom, który stoi na miejscu dawnego rzepowskiego młyna zbożowego.

Do dziś we wsi występuje dość silny spadek wody Drawy, jednak przed wielu laty został on bardzo osłabiony. W ciągu 200 ostatnich lat kilkakrotnie obniżano poziom wody w jeziorze Drawskim w celu pozyskania dodatkowych areałów ziemi uprawnej lub pastwisk. Zanim przeprowadzono te prace, Rzepowo było wyjątkowo dogodnym miejscem do budowy młynów wodnych, z czego skwapliwie korzystano.

Rzepowo (niem. Reppow) to bardzo stara wieś, wzmiankowana już w 1321 r. w czasach, kiedy pobliskimi ziemiami władał zakon rycerski joannitów. Właśnie wtedy w dokumencie regulującym granicę wpływów biskupa kamieńskiego wymieniono osadę „Reperkowe”. Ulegająca na przestrzeni wieków niewielkim modyfikacjom nazwa wsi ma niewątpliwie słowiańskie korzenie. W 1407 r. kiedy Władysław Jagiełło przepędził z Drahimia sympatyzujących z Brandenburgią joannitów, Rzepowo zakupili Goltzowie, zakładając tutaj swoją skromną siedzibę. Jeszcze w dokumencie z 1791 r. zawarto opis tzw. Starego Dworu, czyli dawnej siedziby właścicieli domeny. Ten szachulcowy dom był kryty strzechą, miał 50 stóp długości i 26,5 szerokości. W roku śmierci Marcina Lutra (1546) Henryk von der Goltz wzniósł we wsi ewangelicki kościółek. W tym czasie wieś wchodziła w skład rzepowsko-siemczyńskiej domeny rodziny Goltzów i wraz z nią leżała w granicach Korony Polskiej. Domena sąsiadowała ze Starostwem Drahimskim i Marchią Brandenburską, którą ówcześni Polacy nazywali w skrócie Margrabstwem. Pierwszy młyn w Rzepowie wybudowano jeszcze w tych czasach. Rzepowo znalazło się w granicach królestwa Prus dopiero po I rozbiorze Rzeczpospolitej, czyli znacznie później niż Starostwo Drahimskie oddane w zastaw Brandenburgii w XVII w.

Kiedy w 1791 r. król pruski odkupił za 30 000 talarów od rodziny Goltzów wsie Rzepowo, Piaseczno i Głęboczek, w ramach inwentaryzacji tych włości opisano wygląd pierwszego młyna. Był to dwupiętrowy budynek, kryty słomą, obok którego pracowały aż trzy koła młyńskie o średnicy 15 stóp[i]. Nieco wcześniej w 1787 r. wybudowano solidny most na Drawie, prowadzący z młyna do wsi. Po drugiej stronie rzeki pracował natomiast folusz wodny (Walkmuehle) oraz młyn tartaczny. Ponadto planowano budowę młyna do wytwarzania oleju (olejarnia)[ii]. Tym sposobem w starym Rzepowie, wykorzystując siłę prądu rzecznego, wytwarzano mąkę, deski i pilśniowano (folowano) sukno. Dodajmy, że młyny w pobliskich Głęboczku i w Siemczynie nad jeziorem Wilczkowo wytwarzały też papier. 

Druga połowa XVIII w. była szczytowym punktem rozkwitu młynarstwa w Rzepowie, ale właśnie w tym czasie, w latach 1787-1788 przyszedł pierwszy cios.  Dla pozyskania areału rolnego obniżono wtedy poziom jeziora Drawskiego o 5 stóp. Żeby to uczynić, trzeba było pogłębić Drawę poniżej jeziora Rzepowo. Rzeka płynęła odtąd wolniej i koła młyńskie nie były napędzane z wystarczającą siłą. Na szczęście wszystkie te obiekty należały wówczas do króla, który wyasygnował odpowiednie środki na przebudowę młynów.

Dzierżawcy rzepowskich młynów byli jednak ciągle niezadowoleni z siły prądu i nie mogli oprzeć się pokusie, mocniejszego spiętrzania rzeki dla uzyskiwania większego spadku wody. Ich interesy stały oczywiście w sprzeczności z dążeniami rolników, którym spiętrzona woda zalewała pola i pastwiska. Dochodziło do poważnych konfliktów, które rozstrzygane były w sądzie. Nic dziwnego, że kiedy król pruski sprzedawał Rzepowo (wraz z Głęboczkiem i Piasecznem) nowemu właścicielowi majątku ziemskiego w Siemczynie – Henrykowi Augustowi von Arnim, w stosownym kontrakcie umieszczono klauzulę, która zabraniała dysponentowi młyna dokonywania spiętrzeń rzeki. Zapis miał zapewnić zachowanie „na wieczne czasy” uzyskanego w 1788 r. poziomu wód powyżej młynów.

Rzepowscy młynarze nie zawsze podporządkowywali się wspomnianej klauzuli i znowu dochodziło do rozpraw w koszalińskim sądzie. W połowie XIX wieku, zawiązano w Czaplinku Stowarzyszenie Drawy, którego celem było kolejne obniżenie lustra wody jeziora Drawskiego. Było to przedsięwzięcie gospodarcze w celu uzyskania dochodów. Członkowie spółki ze swoich środków dokonywali pogłębienia Drawy i w ten sposób odprowadzali więcej wody z jeziora, uzyskując cenny areał ziemi uprawnej, który mogli korzystnie sprzedać lub samodzielnie uprawiać. Innym powodem obniżenia poziomu jezior Drawskiego i Żerdno była budowa szosy z Czaplinka do Połczyna Zdroju. Nauczeni doświadczeniem lat poprzednich członkowie stowarzyszenia postanowili działać metodycznie. Wykupili młyn w Rzepowie, po czym mogli bez przeszkód zabrać się do ponownego pogłębiania Drawy w Rzepowie. Zerwano wtedy zapory służące spiętrzaniu wody, co oznaczało koniec rzemiosła młynarskiego w Rzepowie. To kolejne obniżenie lustra wody miało miejsce w 1858 r.

Po tym jak prześledziliśmy skróconą historię rzepowskich młynów, posłuchajmy związanych z nimi legend:

Młynarskie przesądy (37 i 38)

W dawnym powiecie szczecineckim, do którego należało Rzepowo, opowiadano o dniach, kiedy woda wokół młyna była bardzo wzburzona z nikomu nieznanych przyczyn. Pomimo budowy solidnych wałów woda ciągle występowała z brzegów i dokonywała poważnych zniszczeń. Starzy młynarze mówili, że ktoś, działając w złej wierze, musiał wlać rtęć do stawu młyńskiego i to właśnie powodowało nieustanne wrzenie i zniszczenia. Stare przekazy opisywały, jak taką rzecz można było przygotować. Otóż należało wziąć ucięty łeb wołu i wywiercić w nim otwory. Następnie wlać się środka rtęć i zaszpuntować wywiercone wcześniej dziury. Tak spreparowany woli łeb wrzucano do wody. Rtęć była wtedy ciągle żywa i pobudzała nieustannie wodę[iii].

Według innej wersji tej samej legendy, pewien robotnik najemny chciał się zemścić za jakieś krzywdy, które doznał od rzepowskiego młynarza. W tym celu udał się po radę do samego diabła, który polecił mu napełnić blaszaną rurę rtęcią i zatopić ją w stawie przy młynie. Tak spreparowana rura wywierciła w dnie stawu głęboką dziurę, którą spłynęła cała woda. W taki sposób robotnik zatrzymał młyńskie koła na wiele dni.

 

Dla wyjaśnienia pochodzenia legendy o potworze z końską głową, który przerwał brzegi Drawy pod Głęboczkiem sięgniemy do legendy z wielkopolskiego miasta Ryczywół. Domena Goltzów leżała też przez setki lat w granicach Wielkopolski, zresztą legendy mają tę cudowną umiejętność, że przenikają przez najpilniej strzeżone granice. Otóż pewnego dnia na rzece Wełna pojawił się koński łeb wypełniony srebrem i innego rodzaju masą. Uderzył on z impetem w nasyp przeciwpowodziowy. Uwolniona woda rzeki zalała wtedy miasteczko Ryczywół. Według innej wersji tej samej legendy wał został rozbity przez wielki woli łeb, który z diabelskim rykiem nacierał rogami na tę przeszkodę (stąd Ryczywół).

Teraz widzimy, że legenda z Głęboczka nawiązuje wyraźnie do młyńskich przesądów z innych rejonów dawnej Rzeczypospolitej. Nad Krosinem końska głowa przemieniła się w potwora błyskającego rtęciowym srebrem. 

Dziś w Rzepowie na miejscu dawnego młyna zbożowego stoi szachulcowy dom mieszkalny. Po drugiej stronie Drawy nie ma nawet śladów folusza i młyna tartacznego. Tylko kajakarze muszą w tym miejscu ostrożnie przeprowadzać kajaki, gdyż w wodzie jest mnóstwo pozostałości dawnych młyńskich urządzeń.

       Ostatnim etapem naszej wycieczki jest Piaseczno, do którego z Rzepowa dotrzemy szosą prowadzącą na wschód. Widoki i tutaj są imponujące na polach można łatwo spotkać sarny i żurawie, a nad niewielkimi stawami czaple i inne ptactwo wodne.

Zanim zabiorę się do opisu wsi i jej legend opowiem o przedwojennym pastorze z Siemczyna Fritzu Bahrze, gdyż dzięki jego artykułom i opracowaniom wiemy dziś znacznie więcej o tych okolicach.

Pastor i doktor teologii Fritz Bahr obok Antona Hellera ze Złocieńca i Georga Kuessela z Wierzchowa należy do panteonu dawnych wybitnych regionalistów znad drawskich jezior. W 1919 r. przejął obowiązki proboszcza gmin protestanckich w Siemczynie, Rzepowie i Piasecznie. Doktorski tytuł przyniosła mu znakomita dysertacja zatytułowana „Historia kościoła na Ziemi Drahimskiej” (Kirchengeschichte des Landes Draheim). W 1930 r. objął nowe obowiązki we Frankfurcie nad Odrą i pozostał tam aż do emerytury w 1958 r. Zmarł na atak serca w Berlinie Zachodnim.

Powróćmy do opowieści o Piasecznie (niem. Blummenwerder). W 1361 r. mistrz zakonu joannitów Hermann von Werberge przekazał wieś jako lenno dwóm braciom Ludekinowi i Georgowi z rodu von der Goltzów wieś. Co ciekawe, osada nie leżała wtedy w miejscu, w którym odnajdziemy ją dzisiaj, czyli nad północnym brzegiem jeziora Piasecznik Wielki, lecz kilkaset metrów na północ. W ciągu wieków Piaseczno odbyło więc swoistą wędrówkę w kierunku jeziora. W tym starym miejscu powstał w 1555 r. kościółek ewangelicki, a wokół niego cmentarz.

Dzisiaj można dość łatwo odnaleźć stare wzgórze kościelne. Nie prowadzi do niego już żadna droga. Można tam dojść miedzą między polami. Starym zwyczajem wokół kościółka umiejscowiony został kiedyś niewielki cmentarzyk. Jeszcze 80 lat temu pastor Fritz Bahr widział tam wyraźne fundamenty starego kościółka zbudowane z polnych kamieni i żelazne krzyże nagrobne. Dziś na wzgórku rosną drzewa i leży sporo głazów, które nie układają się jednak w fundamenty dawnej świątyni. Nie znajdziemy tam też metalowych krzyży.

 

 

Widok na wzgórze kościelne. Fot. K. Połeć

 

Piaseczno podobnie jak sąsiednie wsie było kolejną własnością Goltzów, króla pruskiego i rodziny von Arnim. Do ważnych przemian doszło w 1812 r., kiedy wieś zakupił Johann Gottfried Gruetzmacher. Zbudował majątek ziemski nad jeziorem Wielki Piasecznik, a leżąca wokół wzgórka kościelnego stara wieś uległa likwidacji. W nowym miejscu energiczny ziemianin zbudował szkołę i w 1820 r. kościół, który stoi do dziś. Gruetzmacher pięć lat później umarł, a jego nagrobek można było obejrzeć jeszcze w latach trzydziestych XX w. na wzgórzu obok śladów starego kościółka, gdyż po likwidacji tej starej świątyni dalej funkcjonował położony wokół niej cmentarzyk[iv].

Na mapach z okresu międzywojennego można znaleźć intrygujący obiekt położony dwa kilometry na północ od wsi Piaseczno. Jest to niewielkie wzgórze leżące nad brzegiem Jeziora Drawskiego. Wzgórze otoczone było ze wszystkich stron przez podmokłe tereny, a prowadziła do niego jedynie wąska grobla. Na wspomnianych mapach znajdziemy podpis: ruiny zamku Arendsburg. Okazuje się jednak, że na większości map miejsce to jest wskazywane fałszywie, gdyż, jak stwierdził pastor Fritz Bahr z Siemczyna, dawna twierdza znajdowała się w rzeczywistości kilkaset metrów na północny wschód na wzgórzu leżącym bezpośrednio na południowym brzegu Drawy. Dziewiętnastowieczni mieszkańcy Piaseczna nazywali to miejsce „Arndsburg” i potrafili bezbłędnie doprowadzić tam badacza dawnych tajemnic historii.

 

 

Okolice wsi Piaseczno. Po lewej: błędne wskazanie miejsca dawnego zamku Arendsburg, polewej położenie prawidłowe.

Legenda o starym zamku Arendsburg (39)

Na wzgórzu nieopodal Piaseczna wznosił się kiedyś zamek, który strzegł posiadłości rycerzy zakonnych zwanych templariuszami. Mała twierdza padła ofiarą najazdu obcych wojsk, a wszyscy jej obrońcy polegli.

 

Zaliczyłem tę opowieść do legend, bo nie sposób znaleźć jej potwierdzenia w dokumentach źródłowych. Jednak badania archeologiczne przeprowadzone w XIX wieku i analiza wydarzeń w regionie wskazują, że przekaz o zamku nie jest zbyt oddalony od rzeczywistych wypadków. Brak dokumentów, które wprost wskazywałyby na fakt wzniesienia zamku Arendsburg w czasach templariuszy, chociaż wiele na to wskazuje. Werner Lemke[v] wyrażał przypuszczenie, że nazwa zamku może oznaczać, iż zbudował go zasadźca Drawska Pomorskiego (1297) - Arndt von der Goltz. Hipotezę tę wzmacnia lektura zapisów wspomnianego już dokumentu z 1361 r. Na jego mocy mistrz zakonu joannitów Herman von Werberge powierzał braciom Ludekinowi i Georgowi von der Goltz wieś Piaseczno. Bardzo istotną wskazówką jest fakt, że obaj bracia byli synami wspomnianego Arndta. Pogłębiona analiza przywileju z 1361 r. pozwala odkryć wzmianki, które można powiązać z zameczkiem Arendsburg. Czytamy tam między innymi: „przekazaliśmy im również reiciacula zwane Die Were, które położone jest nad rzeką nazywaną Drawe między jeziorami Draviczyk i Reepon”. Słowo „reiciacula” jest zupełnie niezrozumiałe, ale dalszej części tekstu mamy podpowiedź. Reiciacula inaczej nazywane jest również „Die Were”, które to słowo wywodzi się niewątpliwie od „die Wehr”, czyli „obrona”. Jeśli dodamy do tego bardzo precyzyjne określenie położenia tego obiektu nad Drawą (Drawe), między jeziorami Drawsko (Draviczyk, Dratzig) i Rzepowo (Reepon, Repow), uzyskamy przekonanie bliskie pewności, że wzmianka dotyczyła małej twierdzy nad Drawą, czyli Arendsburga.

Miejsce to jest bardzo intrygujące, a przed wiekami rozegrała się tam niewątpliwie jakaś tragedia. Niejaki Karol Bauer z Czaplinka opisał w bardzo wiarygodny sposób wykopaliska jakie przeprowadzono na wzgórzu zamkowym w 1820 r., których bezpośrednim świadkiem był właściciel majątku w Piasecznie Gruetzmacher[vi]. Podczas prac udało się odkryć fundamenty dawnego zameczku, znajdujące się na głębokości około 11 stóp. Twierdza była zbudowana na planie kwadratu o boku 50 stóp. Fundamenty zrobiono z czerwonej cegły, kamieni i gliny. Pokrywała je warstwa popiołu, co świadczyło, że zameczek padł ofiarą pożaru. Wśród popiołów odnaleziono stalową zbroję, w której znajdował się jeszcze szkielet średniowiecznego rycerza. Obok leżały też: para ostróg z zębatymi kółkami, metalowa rękawica i stopiony częściowo hełm. Ponadto wokół walały się liczne groty strzał. Jeden z nich tkwił zresztą bardzo mocno w kręgosłupie szkieletu, co pozwala przypuszczać, że trafienie strzałą było przyczyną śmierci rycerza. Dziewiętnastowieczni badacze przypuszczali, że zamek został zdobyty i zniszczony od strony zachodniej, gdzie rozegrała się prawdopodobnie krwawa walka. Znaleziona tam aż 50 grotów strzał i liczne ludzkie kości w tym czaszkę z dość dobrze zachowanym uzębieniem[vii].

 

Miejsce, w którym wznosił się niegdyś zamek Arendsburg. Fot. K. Połeć

 

Na temat zniszczenia zamku można snuć różne domysły. Ślady odkryte w 1820 roku wskazują, że ostateczna walka rozegrała się wtedy, gdy wojsko dość powszechnie używało łuków, co wskazuje, że starcie musiało mieć miejsce wcześniej niż w XV wieku. W 1378 r. doszło do ataku wojsk księcia pomorskiego Swantibora na posiadłości joannitów. Ofiarą najazdu padły wtedy zameczki w Czaplinku (Tempelburg) i w Machlinach (Johannisburg). Możliwe, że Pomorzanie zaatakowali i zniszczyli również mały Arendsburg. Inna hipoteza opiera się na pewnych niejasnościach związanych z omawianym już dokumentem z 1361 r. Niektóre słowa są tam nieczytelne więc nie wszystko jest do końca jasne. Fritz Bahr zauważył, że z tych nieco zagmatwanych sformułowań, można odczytać, iż zamek w Arendsburgu był zrujnowany już w 1361 r. i wymagał odbudowy „w dogodniejszym czasie”. Jak było naprawdę? Tego nie dowiemy się chyba już nigdy.     

Chłopi z najbliższej okolicy próbowali wykorzystywać wzgórze do celów rolniczych. Jednemu z nich przytrafiła się przy takiej okazji niesamowita przygoda.

Przeklęty miecz z zamku Arendsburg (40)

Działo się to w latach trzydziestych XIX wieku. Pewien chłop z Piaseczna postanowił wykorzystać teren nazywany w okolicy „Arndsburg” do uprawy ziemniaków. Zabrał się do orania ziemi gdy nagle pług uderzył o jakiś metalowy przedmiot. Rolnik wstrzymał woły i sięgnął po zagadkowe znalezisko. Ku swemu zdumieniu wyciągnął z ziemi wspaniały, średniowieczny miecz. Nikt dziś nie wie, co się wydarzyło chwilę później. W każdym razie przerażony chłop szybko zakopał miecz z powrotem w ziemi i powrócił do swej chałupy. Nikomu nic nie powiedział o zdarzeniu i nigdy więcej nie próbował uprawiać ziemi na miejscu starego zamku. Dopiero na łożu śmierci opowiedział o przeklętym mieczu swoim dzieciom, ostrzegając ich przed zbliżaniem się do starego Arendsburga.

 

Powyższa historia została przytoczona jako autentyczne wydarzenie w sprawozdaniu Karola Bauera z 1830 r.[viii]

Z Piaseczna wzdłuż zachodnich brzegów jeziora Piasecznik Wielki prowadzi szosa do Siemczyna, gdzie zakończymy naszą podróż po dawnej siemczyńsko-rzepowskiej  domenie Goltzów (Reppow-Heinrichsdorf Goltzenherschaft). Dodajmy, że ta sama rodzina miała drugą wielką posiadłość broczyńsko-machlińską (Brotzen-Machlin Goltzenherschaft), ale to już inna opowieść.

Jadąc dalej wąską szosą, wspinamy się najpierw pod górę na zalesione pasmo Krowich Wzgórz, potem po prawej stronie widzimy małe jeziorko Babrow i wreszcie przy wjeździe do wsi ukazuje się malownicza zatoka Jeziora Drawskiego zwana Henrykowską. Kilkadziesiąt metrów dalej po prawej stronie kępa wysokich drzew chroni obszar dawnego cmentarza ewangelickiego. Kiedy odwiedzałem Siemczyno, bywałem tutaj, szukając jakichś dyskretnych śladów przeszłości. Niestety wydawało się, że cmentarz został kompletnie ogołocony ze starych nagrobków, jak wiele innych jemu podobnych.

 

 

Piękne dziewiętnastowieczne krzyże ocalone przez Kamila Połcia 

 

Znacznie większą determinację ode mnie wykazali, niestety, siemczyńscy złomiarze. Pewnego dnia zjawili się tutaj z wykrywaczami metalu. Poszukiwania przyniosły pożądany efekt: pod warstwą ziemi znajdowały się żeliwne, dziewiętnastowieczne  krzyże z ceramicznymi tabliczkami nagrobnymi. Zadowoleni rabusie zakasali rękawy i po pewnym czasie krzyże znalazły się na jednym z siemczyńskich podwórek. Tutaj w barbarzyński sposób złomiarze przystąpili do rozbijania stylizowanych krzyży na drobne kawałki. W takim stanie łatwiej byłoby je sprzedać. Podczas tej świętokradczej dewastacji krzyży, na podwórzu zjawił się pasjonat regionalnej historii, Kamil Połeć. Młody mężczyzna powie później, że zabolało go serce, kiedy zobaczył ten haniebny proceder. Zaproponował wandalom wykupienie chociaż części krzyży, na co skwapliwie przystali. W ten sposób Kamil Połeć uratował prawie 200 kg starych krzyży, wykazując godne podziwu człowieczeństwo i szacunek dla zmarłych, nawet jeśli mówili w innym niż nasz języku.

Ten rozdział powstał również dzięki nieocenionej pomocy bohatera powyższego zdarzenia, pana Kamila, któremu przy tej okazji składam serdeczne podziękowania.  



 Warto też odwiedzić naszą księgarnię internetową

[i] F. Bahr, Die Reppower Muehle, Unser Pommerland, zeszyt 5, Szczecin, 1932, s. 171.

[ii] Tamże, s. 172.

[iii] O. Knopp, Volkssagen. Erzaehlungen und Schwaenke aus dem Kreise Dramburg, Koszalin 1926, s. 49.

[iv] F. Bahr, Auf dem alten Kirchenhuegel bei Blumenwerder, Unser Pommerland, zeszyt 5, Szczecin, 1932, s. 170-171.

[v] W. Lemke, Zur Siedlugsgeschichte des Landes Tempelburg. Unser Pommernland, zeszyt 5. s. 138.

[vi] 4. Jahresbericht der Gesellschaft fuer pommersche Geschichte und Alterstumurkunde, 1830, s. 31-33.

[vii] Tamże.

[viii] Tamże.